I cień nadziei.
Wczoraj zrobiłam kolejny. Miałam nadzieję, że zrobię mężowi prezent z okazji urodzin. No i potencjalnym babciom.
Przez pierwsze trzy minuty nic się nie zmieniło. Zaczęłam płakać. Minęło pięć minut i w okienku pojawił się cień kreski. Płakać nie przestałam ze strachu, że znowu się nastawię, nakręcę, zafiksuję. I znowu się zawiodę.
Pokazałam mężowi, uronił łzę, przytulił. I zaczął szukać w internecie grafik pozytywnych testów.
Wciąż się boję, że okres nadejdzie. Do tej pory nie przyszedł. Oby się nie zjawił.