środa, 25 stycznia 2012

:)

Nie mam już żadnych wątpliwości :)

Cień kreski z 21.01.2012r.

Całkiem zdecydowana krecha 25.01.2012r.
Tak, teraz jestem szczęśliwa :)

Wsparcie

Dziękuję wszystkim za słowa otuchy i rady. Bety nie robię, ale umówiłam się z moją panią doktor na piątek, a rano zamierzam zrobić kolejny test.
Oby tym razem coś się wykluło.

Dodam tylko, że od dwóch tygodni mam bardzo drażliwe piersi (zwłaszcza sutki), a kilka dni temu zaczął boleć mnie brzuch. Tak jak podczas miesiączki.

nienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsięnienakręcamsię

niedziela, 22 stycznia 2012

Cień kreski

I cień nadziei.
Wczoraj zrobiłam kolejny. Miałam nadzieję, że zrobię mężowi prezent z okazji urodzin. No i potencjalnym babciom.
Przez pierwsze trzy minuty nic się nie zmieniło. Zaczęłam płakać. Minęło pięć minut i w okienku pojawił się cień kreski. Płakać nie przestałam ze strachu, że znowu się nastawię, nakręcę, zafiksuję. I znowu się zawiodę.
Pokazałam mężowi, uronił łzę, przytulił. I zaczął szukać w internecie grafik pozytywnych testów.


Wciąż się boję, że okres nadejdzie. Do tej pory nie przyszedł. Oby się nie zjawił.

czwartek, 19 stycznia 2012

Fiksacja

Miało być spokojnie. Bez nerwów. Przyjemnie.

A ja znowu się nakręciłam. Chwila zawahania, bo pomyliłam się w obliczeniach i wizje brzuchatej na nowo zagościły w mojej głowie.

Drugiego testu nie zrobiłam. Bałam się.
Poprzedni przepłakałam.

Ale wrednej wciąż nie ma.

środa, 18 stycznia 2012

Kolejny negatyw

Miałam nadzieję, że zrobię mężowi prezent na urodziny. Ale rano tylko jedna kreska.

Czekam dalej.

piątek, 18 listopada 2011

Pomieszanie z poplątaniem

Trzy miesiące kuracji dawno minęły. Pieniążki wydane na szczepionkę i inne wspomagacze oraz na wizyty u laryngologa mogłam spokojnie przeznaczyć na coś konkretniejszego i bardziej trwałego. Dlaczego?
Migdałki ponoć zalepione. A infekcje jak były, tak są. Właśnie jestem w trakcie kolejnej.
W międzyczasie znalazłam pracę, starania zatem znów zeszły na dalszy plan.

Niech mi więc ktoś wytłumaczy to opóźnienie? Czyżby natura sama zadziałała i postanowiła zrobić mi figla, żeby wszyscy dookoła mogli się ze mną droczyć: "A nie mówiłam? Nic na siłę!"

Jeśli tak jest, to droga Naturo, mogłaś utrzeć mi nosa trochę skuteczniej i zabrać te cholerne zarazki.